Henryk Wojciech image

Henryk Wojciech

 
 
Literatura | Polityka i społeczeństwo
 
Zespół Szkół - Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Lasocicach
"Wspomnienia"

BRĄZOWA ODZNAKA ŚPIEWACZA

Brązowy Krzyż Zasługi

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

Legitymacja - Brązowy Krzyż Zasługi

Legitymacja - Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

Legitymacja - Medal 30-lecia Polski Ludowej

Legitymacja - ODZNAKA ZA WYSŁUGĘ 20 LAT

Legitymacja - ODZNAKA ZA ZASŁUGI DLA WOJEWÓDZTWA LESZCZYŃSKIEGO

Legitymacja -Odznaka Honorowa Za Zasługi W Rozwoju Województwa Poznańskiego

Legitymacja - Odznaka Zasłużonego Działacza Ruchu Spółdzielczego

Legitymacja - RADNY WOJEWÓDZKIEJ RADY NARODOWEJ W LESZNIE

Legitymacja - RADNY WOJEWÓDZKIEJ RADY NARODOWEJ W LESZNIE

Legitymacja - Srebrny Krzyż Zasługi

Legitymacja - ZASŁUŻONY DLA SPOŁECZNOŚCI OGRODNICZO-PSZCZELARSKIEJ

Legitymacja - ZASŁUŻONY DZIAŁACZ KULTURY

Legitymacja Członkowska ZSL

ODZNACZENIE - ZASŁUŻONY DZIAŁACZ KULTURY

ODZNAKA ZASŁUŻONY DLA SPÓŁDZIELCZOŚĆ OGRODNICZO-PSZCZELARSKIEJ

ODZNAKA ZA WYSŁUGĘ 5 LAT ZW

ODZNAKI ZA WYSŁUGĘ 20 I 50 LAT ZW

ODZNZKA ZA ZASŁUGI DLA RUCHU LUDOWEGO

Odznaczenia

Odznaczenie Za Zasługi Dla województwa Leszczyńskiego

Odznaczenie Za Zasługi W Rozwoju Województwa Poznańskiego

SREBRNA I ZŁOTA ODZNAKA ŚPIEWACZA

Srebrny Krzyż Zasługi

W ogrodzie p

28

Pochodzenie

Henryk Wojciech urodził się 6.01.1926 roku w Święciechowie.

Ojciec Ignacy Wojciech ur. 5.07.1886 w Brennie, pow. Wschowa, zm. w 1976. Miał siedmioro rodzeństwa. W 1905 roku wyjechał do Westfalii i pracował tam w kopalni      węgla. W latach 1907-1908 pełnił służbę wojskową w Hagenau w 137 pułku piechoty. Potem powrócił do pracy w kopalni Constantin der Grosse. W 1914 roku po wybuchu   wojny walczył jako pruski żołnierz. Uczestniczył w walkach pod Verdun, gdzie stracił     lewą rękę.

Matka - Magdalena z domu Ograbek ur. 4.05.1891 w Panience, pow. Jarocin. Miała     dwóch braci. Zajmowała się handlem warzywami – mały sklepik.

Rodzice p. Wojciecha Ignacy i Magdalena zawarli związek małżeński w 19.04.1910 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Herne, a w kościele 20.04.1910 roku również w tej miejscowości. Pan Henryk miał sześcioro rodzeństwa. Najstarsza siostra to Eleonora (ur. 12.10.1911 r. w Herne), potem bliźnięta (23.02.1914 r. w Herne; niestety jedno z bliźniąt urodziło się martwe, a drugie zmarło po 2 dniach), brat Ignacy (ur. 5.07.1917 r. w Herne), siostra Wanda (ur. 23.01.1922 r. w Lginiu).

19.12.1921 r. Ignacy i Magdalena Wojciech zrzekają się obywatelstwa niemieckiego i przyznane zostaje im obywatelstwo polskie.

Dzieciństwo

Od najmłodszych lat p. Henryk pomagał rodzicom. Nim wyszedł do szkoły musiał najpierw nasiekać buraków dla krów na paszę, a po przyjściu ze szkoły wyprowadzał krowy na łąki, na dróżki polne by tam się pasły pod jego okiem. Wtedy też, p. Wojciech wykorzystywał czas i pilnując krowy by nie wyrządziły szkód w uprawach czytał książki. Czas na lekcje był dopiero wieczorem. W tamtych czasach nie było prądu więc odrabianie lekcji nie było łatwe, ze względu na trudne warunki - przy świeczce lub lampie naftowej. Gdy nie czytał książek to bawił się z kolegami w "tarzanów" skakając po drzewach. Pan Henryk sam budował sobie zabawki, np. narty. Jedynie, gdy był odpust rodzice kupili mu kogucika lub korkowca. Gdy zaczynała się  wiosna to robił z kolegami trąby z gałęzi wierzb.

Edukacja (lub "młodość")

1929 rok - Pan Henryk zaczął uczęszczać do przedszkola - ,,Ochronka'' lub „szkółka”, które prowadzone było przez siostry. Miał wtedy 3 lata. Uczył się zabaw, wierszyków, tańców i piosenek zwłaszcz patriotycznych i religijnych. 

1932 rok - Dwuklasowa Publiczna Szkoła Powszechna w Święciechowie. Do I klasy pan Henryk chodził z tabliczką, gąbką i rysikiem. Później pisał piórem, które namaczał w kałamarzu z atramentem. Uczył się pisania, czytania, poprawnej polskiej mowy  i rachunków. Nauka w szkole kończyła się szóstą klasą, by ukończyć siódmą klasę musiało się jeździć  do szkół w Lesznie lub uczęszczać na kurs siódmej klasy. 

1939 rok - ukończył szkołę powszechną z wynikiem bardzo dobrym. Rodzice zdecydowali, że pan Henryk będzie uczęszczał do gimnazjum (wtedy w okresie międzywojennym nie wielu się uczyło, ponieważ nauka dużo kosztowała). Na egzaminie wstępnym, pisemnym pan Henryk napisał tak dobrze, że został zwolniony z egzaminów ustnych. W nagrodę pan Wojciech od rodziców otrzymał zegarek.

1 września 1939 r. - pan Henryk miał zacząć naukę w gimnazjum, ale wybuchła II wojna światowa. Zaczęły wybuchać granaty.

1945 rok po zakończeniu wojny p. Henryk zaczyna kontynuować naukę w gimnazjum mając 19 lat. Uczęszczał do Gimnazjum przy Placu Kościuszki w Lesznie. Zajęcia odbywały się po południu. P. Wojciech przerabiał dwie klasy w ciągu jednego roku. Uczył się języka francuskiego i łaciny.

1948 pan Henryk staje się jedynym właścicielem gospodarstwa rolnego i jedynym żywicielem rodziny, przestaje uczęszczać do gimnazjum nie zdobywa matury.   

Etapy działalności

Etap pierwszy

Henryk Wojciech od wczesnych lat dzieciństwa prowadził aktywne życie. Od drugiej klasy był ministrantem i służył w Kościele. Był zuchem, później harcerzem i zastępowym grupy „Wilczków”. Należał do szkolnych organizacji PCK (Polski Czerwony Krzyż), LOPP (Liga Ochrony Powietrznej Państwa), SKO (Szkolna Kasa Oszczędności), Spółdzielni Uczniowskiej „Jedność”. W 1938/39 był nawet jej przewodniczącym (sprzedaż przyborów szkolnych). W okresie dzieciństwa pan Henryk musiał bardzo dużo pomagać rodzicom. Między innymi chodził w pole z krowami i torbą książek. Był to czas kiedy mógł choć na chwilę zaglądnąć do książek i się pouczyć.

Etap drugi

Etap przerwania nauki - 1.09.1939 r., spowodowany wybuchem wojny, kiedy p. Wojciech  z całą rodziną i jednym koniem uciekali pod ciągłym nalotem niemieckich bombowców, ostrzeliwaniami z karabinów maszynowych. W czasie ucieczki dotarli do Augustopola gdzie zakwaterowali się u p. Bendke – był Niemcem, ale im pomógł.

Do domu powrócili 20.09.1939 r.. Widok gospodarstwa jaki zastali po powrocie był straszny. Gospodarstwo był zniszczone, pozostawione bydło zostało skradzione. Był to czas aresztowań, rozstrzeliwań, wprowadzono godzinę policyjną dla Polaków – Polacy nie mogli  wszędzie chodzić, należało mówić w języku niemieckim, trzeba było mieć pozwolenie na podróż, były  kartki żywnościowe. W tym czasie p. Henryk dostał wezwanie do Arbeitsamu i został skierowany do pracy w Lautwerke. Ostatecznie p. Wojciech został wysłany do pracy do niemieckiego rolnika Bauera w Święciechowie. Spał w domu, a pracował po drugiej stronie ulicy jako parobek do jesieni 1943 roku. Uczył się wtedy języka niemieckiego. Rozpoczęło się wysiedlanie Polaków. Wszyscy ludzie czekali z tobołkami na przyjście SS-manów. Wszystko odbywało się w nocy, zabierano gospodarstwa. Rodzina p. Wojciecha  miał ciasne zabudowania, które nie odpowiadały Niemcom, dlatego Niemcy zabrali tylko 2 hektary ziemi ale przez to dano im lokatorów pod dach.

1944 rok -  Arbeitsamt przeniósł p. Henryka do pracy w Akwawicie w Lesznie do 27.12.1944 r. czyścił destylatory, później pan Wojciech uległ wypadkowi (zbita prawa dłoń- palce), a to uchroniło go od wyjazdu z Niemcami. W tym roku p. Henryk został wcielony do niemieckiej staży pożarnej „Freiwillige Feuerwehr” jako „melder” - łącznik. W sierpniu tego roku Niemcy rozpoczęli budowę linii obronnych. W domu p. Wojciecha zakwaterowano 10 kobiet. Do kopania rowów wykorzystywano dzieci - 14 lat, kobiety, starców.

20.01.1944 - Niemcy opuszczają Święciechowę. 29 stycznia do Święciechowy wkraczają Rosjanie. Zabijają Niemców, rekwirują wszystko.

8/9.05.1945 - koniec wojny. 

14.08.1947 - praca na roli. Bardzo trudna. Pan Henryk został sam w domu z matką i ojcem, który miał tylko jedną rękę. Pozostałe rodzeństwo miało swoje rodziny. W tym roku pozbawiono ojca pana Wojciecha mandatu radnego Gminnej Rady Narodowej, bo nie należał do partii politycznej. To czasy kiedy przeszukiwano gospodarstwa i nakazywano odstawiać pod groźbą kary wyznaczone ilości zboża. W tym czasie pan Henryk stał się właścicielem gospodarstwa rolnego i jedynym żywicielem rodziny. Dzięki temu nie podlegał służbie wojskowej.

 Etap trzeci

3.08.1920 - powstaje koło śpiewu Cecylia. W 1925 roku do chóru wstąpiła sistra p. Henryka Eleonora, w 1937 brat Ignacy i siostra Wanda. Pan Henryk wstępuje do chóru w 15.07.1945 roku. P. Wojciech bierze udział w kursie dla dyrygentów, zorganizowany przez Wielkopolski Związek Śpiewaczy w Poznaniu. Zajęcia odbywały się popołudniami w soboty i niedziele. P. Wojciech uczył się dyrygentury, słuchania muzyki, solfeżu i harmonii.

Od 28.07.1948 roku zostaje dyrygentem. Przy KSMM (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej) powstaje orkiestra dęta. Pan Henryk uczy grać chłopców z orkiestry. Brak było wtedy funduszy dochody były jedynie ze składek, zabaw, wieczorków towarzyskich, koncertów. Chór śpiewał w kościele, na akademiach. Próbowano zastraszyć członków chóru. Pan Henryk był aresztowany, przesłuchiwany, przez noc 6 razy wyprowadzano go z celi pod pretekstem przesłuchiwań. Wszystko na szczęście skończyło się dobrze.

15.09.1948 - w popisach chórów kościelnych w Lesznie chór mieszany za pieśń „Wszystkie trony niebiańskie” zajął drugie miejsce. Chór brał udział we wszystkich „Zjazdach Śpiewaczych” i uzyskiwał wysokie miejsca. W 1948 roku w Lesznie za pieśń „Nie wyskakuj ptaszku w górę” chór mieszany zajął pierwsze miejsce w III kategorii chórów. Zespół  amatorski Koła Śpiewu wystawiał także sztuki, np. „Zemsta Cygana”, oprawą muzyczną i wokalną zajmował się pan Henryk.

Na zjeździe w Osiecznej w 1950 roku za pieśń konkursową „A po pruskiej granicy” chór mieszany awansował do II kategorii chórów.

Chór pod dyrygenturą pan Wojciecha brał udział w „Festiwalu Chórów Polskich” w Poznaniu i zajął III miejsce. Występował w koncercie laureatów w Auli Uniwersyteckiej. Prasa wtedy pisała, że „Lubelska polka” (utwór) „Cecylii” za Święciechowy podbiła Poznań. Wiele razy wtedy też puszczano utwór w radio. W czasie tego festiwalu pan Henryk został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi.

W lipcu 1969 roku  przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej wręczył Panu Wojciechowi przyznany przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu dyplom „Za zasługi w rozwoju amatorskiego ruchu muzycznego”.

Lata sześćdziesiąte to intensywna praca chóru – akademie, festiwale piosenki żołnierskiej, piosenki radzieckiej. W sierpniu 1970, na rynku w Święciechowie odbył się jubileuszowy koncert 50-lecia Koła. Koncert różnych chórów, gratulacje, życzenia. Wtedy Wielkopolski Związek Śpiewaczy przyznał Panu Henrykowi dyplom „Za zasługi w rozwoju amatorskiego ruchu śpiewaczego” oraz  „Złotą Odznakę Śpiewaczą”.

Potem był jeszcze dyplom dla pana Wojciecha z okazji 70-lecia działalności Koła Śpiewu „Cecylia” od Związku Chórów i Orkiestr.

Za pracę w chórze pan Henryk nie pobierał żadnej zapłaty. Jedyne pieniądze jakie otrzymał to 1000 złotych z okazji jubileuszu 50-lecia dyrygentury, które otrzymał od Rady Gminy. 50-lecie dyrygentury zorganizowała pani Irena Pazoła wraz z Samorządowym Ośrodkiem Kultury w Święciechowie. 

Pan Henryk  grywał na weselach i zabawach. Miał urozmaicony repertuar – wraz z zespołem grali i śpiewali nowoczesne i stare piosenki i melodie. Pan Wojciech grał na skrzypcach lub klarnecie. To zajęcie pomogło panu Henrykowi przetrwać „stalinowskie czasy”.

16.04.1951 - p. Henryk zawiera związek małżeński najpierw w Urzędzie Stanu Cywilnego w Święciechowie, potem 30.04.1951 r. ślub kościelny z Wandą Spławską. Ojciec pani Wandy Franciszek Spławski (powstaniec wielkopolski; zm. 1940 r.), Matka Cecylia z d. Buchwald (zm. 1947 r.). Pani Wanda miała siostrę Genowefę oraz brata Mariana (był wojskowym, emerytura w stopniu podpułkownika). Małżeństwo długo razem śpiewało w chórze. Po ślubie razem intensywnie zaczęli pracować w gospodarstwie. Wprowadzali nowe uprawy.

25.03.1952 roku urodziła się pierwsza córka Maria Magdalena, 30.08.1953 druga córka Eleonora Róża, 10.08.1955 urodził się syn Lech Stanisław, ale niestety miał wadę serca i nie udało się go uratować, zmarł 12.03 1956. 1.10.1958 urodziła się córka Aldona Teresa, a 11.12 1960 Ewa Łucja.

Etap czwarty

W 1954 roku pan Henryk został wybrany przez wieś na członka Powiatowej Komisji Pracy i Pomocy Społecznej. Utworzono zespół uprawy odłogów (przymusowo), do którego także należał Pan Henryk (trzeba było uprawiać słabą ziemię).

W 1955 roku zaczęły się protesty - rolnikom żyło się coraz gorzej.  Chłopi postanowili wysłać delegację do Ministerstwa Rolnictwa z żądaniem przeprowadzenia klasyfikacji gruntów. Pan Henryk został wybrany przewodniczącym delegacji, zredagowano petycję, na której podpisało się ponad 100 rolników i w nocy pan Wojciech z delegacją udał się do Warszawy. Udało się porozmawiać z Dyrektorem Departamentu Urządzeń Rolnych i po długich rozmowach osiągnieto cel. Po powrocie delegacja od razu udała się do przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej, a tam czekało już na nich dwóch funkcjonariuszy UB. Na szczęście dokument, który przywieźli zmienił rozmowę.  Był to pierwszy opór wobec władz – skuteczny, który dowiódł, że wspólnie można zrobić dużo i bez względu na przynależność partyjną, wszyscy mogą się zjednoczyć w walce o sprawiedliwość społeczną. Następowały zmiany.

Stały się modne „czyny społeczne”. Święciechowa była bez energii elektrycznej.  Pan Henryk był przewodniczącym komitetu elektryfikacyjnego. Zebrano deklaracje od mieszańców, przy pomiarach pomagali również mieszkańcy. Początkowo prace szły szybko ale potem wykonawca nie dotrzymywał warunków umowy. Prace się przeciągały. Ostatecznie 14.12 1959 roku odbył się odbiór. Po uroczystym rozbiciu przez pana Henryka lampy naftowej zabłysły żarówki.

Okres następnych dwóch lat był prawdziwą szkołą życia. Pojawiły się żelazka, pralki, lodówki, rolnicy kupowali śrutowniki itp. Pojawiły się radia.

Pan Wojciech był członkiem Rady Spółdzielni Ogrodniczej w Lesznie, gdzie sprzedawał zbiory. W 1959 pan Henryk zakłada plantację szparagów. Plantacje szybko się rozrastały, produkcja też, tak, że spółdzielnia stała się bazą produkcyjną szparagów. Po dzień dzisiejszy szparagi to tradycja rodzinna.

Pan Wojciech został członkiem ZSL (Zjednoczone Stronnictwo Ludowe) w 1960 roku, później był prezesem Gminnego Komitetu i członkiem Powiatowego Komitetu ZSL w Lesznie, gdzie potem awansował także na prezesa. Była to organizacja silna i z autorytetem w społeczeństwie. Pan Henryk kandydował do Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu, nie udało się ale wszedł w skład Komisji Oświaty i Kultury WRN.

W następnych wyborach został wybrany radnym wojewódzkiej Rady Narodowej, członkiem Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej. Kolejną kadencję pan Wojciech pracował w Komisji Budownictwa. Po reorganizacji administracji (nowe województwa), był radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lesznie i członkiem Komisji Rolnictwa.

W następnej kadencji był członkiem Komisji Planowania i Budżetu, zastępcą przewodniczącego. W ZSL był w składzie prezydium Komitetu Wojewódzkiego, a w 1969 roku wybrano go delegatem i brał udział w 5 Kongresie ZSL. Jako partia chłopska dla wsi zrobiła dużo. Jako jedni z pierwszych na zjeździe powiatowym podjęli uchwałę o zniesieniu obowiązkowych dostaw (zboże, mięso, mleko). Zjazd Powiatowy żądał ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego dla rolników, powstała Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego – KRUS (wielu rolników teraz otrzymuje emerytury, gdyby ich nie było teraz byli by na utrzymaniu swoich dzieci). Pan Wojciech należał do „Solidarności”, został członkiem PSL.

Znaczenie postaci

Pan Henryk Wojciech to skarbnica wiedzy o wcześniejszych latach. W swojej historii życia zawsze był bardzo aktywnym uczestnikiem życia społecznego i kulturalnego. Pochodził z rodziny, która utrzymywała się z rolnictwa. Praca na roli była bardzo ciężka zwłaszcza kiedyś, gdy nie była zmechanizowana. Pan Henryk wie jak trudna to praca. Do napisania „Wspomnień” namówiły go córki. Dla pana Wojciecha najważniejsza w życiu jest rodzina. Razem z żoną przeżywał trudne czasy. Potrafił, mimo wielu obowiązków związanych z pracą na roli i wychowywaniem córek poświęcać czas na działalność chóru i inne sprawy związane z życiem społecznym wsi.

Książka „Wspomnienia”, to historia o dawnej Święciechowie – wsi, która kiedyś w przeszłości była miasteczkiem. Dowiadujemy się z niej jak wyglądało kiedyś życie, trudy i problemy ówczesnych ludzi, czasy wojny. Ludziom było bardzo ciężko.

Pan Henryk w trudnych chwilach swojego życia powracał do słów Adama Asnyka:

„Nie pomogą próżne żale,

Ból swój niebu trza polecić,

A samemu wciąż wytrwale,

Trzeba naprzód iść i świecić.”

Książka „Wspomnienia” Henryka Wojciecha ukazała się w nakładzie 500 egzemplarzy. W Święciechowskiej bibliotece można ją zakupić lub wypożyczyć.

Autorzy

Zespół projektowy pod opieką i n (nauczyciel191) w składzie i n (uczen2032), i n (uczen2033), i n (uczen2034), i n (uczen2035), i n (uczen2036)

Zobacz też: